Facebook

sobota, 29 grudnia 2012

Facebook DarcieMordyBlog

Dziś ruszyła Facebookowa strona Darcia Mordy. Zapraszam do polubienia :) https://www.facebook.com/DarcieMordyBlog

Black Sabbath - All Moving Parts (Stand Still)

O Black Sabbath już było, w przyszłości jeszcze więcej będzie. Trzeba mieć jakiś ulubiony zespół , nie ? :) Dziś postanowiłem się zabrać za utwór z jednej z najbardziej kontrowersyjnych płyt Sabbathów, czyli Technical Ecstasy. Siódmy album w historii Black Sabbath ukazał się w 1976 roku, w okresie, kiedy z jednej strony zespół miał niepodważalną pozycję lidera ciężkiego grania, z drugiej strony rozpoczynała się już era punk-rocka i pierwotny heavy metal stracił miano muzyki najbardziej zbuntowanej i bezkompromisowej.

Technical Ecstasy okazało się płytą, która odbiegała dosyć mocno od pierwszych 6 krążków zespołu, była bardziej progresywna, lżejsza, podczas miksu na pierwszy plan niejednokrotnie wysunięto klawisze. Krytycy krytykowali, fani do dziś dzień debatują na forach czy ta płyta ma sens czy nie, a dla mnie to po prostu kawałek dobrego grania, które może docenić nie tylko fan metalu.



All Moving Parts (Stand Still) jest tak dziwny jak pozostałe utwory na płycie.Wpadająca w ucho melodia i przejrzyste, jasne brzmienie instrumentów raczej nie przypomina mrocznych doomowych utworów z płyt "Paranoid",czy "Master of Reality". Tekst utworu także zaskakuje. W moim rozumieniu opowiada o przebojowym polityku, który wygrywa wybory, porywa naród, prowadzi wojny,a "po robocie" oddaje się perwersyjnym zabawom sado-maso, lubi przebrać się za panienkę, czy założyć sobie knebelek ("lubię dławiące zabawki - I like choking toys"). W końcu każdy musi jakoś odreagować stresy :).



Wszystkie ruchome części (stójcie w miejscu)

Wielkie poruszenie, nakręca cały naród
Ludzie mówią „wszystkie ruchome części stójcie w miejscu”
Od kiedy go wybrano, dostał zastrzyk adrenaliny
Posłuchaj jak mówi „wszystkie ruchome części powinny zabijać”
Jak bohater, rozruszał je wszystkie
Tak, on wygrał

Od kiedy przegłosowano jego propozycję
Budują pod powierzchnią oceanu
A on mówi „wszyscy ludzie powinni być wolni”
Co za kombinacja, pokój i radiacja
A on mówi „wszyscy ludzie powinni walczyć za mnie”
Dokładnie tak jak jego mamusi, ból sprawia mu przyjemność
Tak samo jak deszcz, czy to nie jest dziwne? Bardzo dziwne…

Lubię dławiące zabawki
Musisz się ze mną zobaczyć, zanim poznasz chłopców
Nauczyciel spalił szkołę,
Miał dosyć trzymania się zasad
Ludzie stają w miejscu i patrzą
„On jest bardziej dekadencki niż ja”
Tylko dla zabicia czasu
Dostaje kopa po zlizaniu wina

Ładne głupie panie
Same Cynthie i Sadie
Dzwonią do niego, on spisuje ich numery
Mówi, że jest kobietą
– powinienem zauważyć to wcześniej -
Mówi, że wyszła za mąż za klauna
Jak prawdziwa dama, spowoduje, że będziesz się zastanawiał całą noc
Nie dziś, A może jednak… 




środa, 7 listopada 2012

Rammstein - Engel - na drewnianym pieńku muzyka ciosana

Przyznać muszę, że specjalnym miłośnikiem niemieckiego zespołu Rammstein nie jestem. Powodów jest kilka, mój główny zarzut jest taki, że chłopaki z byłego NRD co wydadzą płytę, to jest ona prawie identyczna jak poprzednia. Te same wokale (czasem jakieś kobiece chórki dla odmiany), podobne riffy oparte zwykle na tych samych dźwiękach, konstrukcja utworów ciosana na drewnianym pieńku. W dodatku z większości ich utworów aż kapie germańska siła, buta i agresja. Wszystko to podane jest w mocno teatralnym i przerysowanym opakowaniu. Jednym słowem straszliwie mnie ten Rammstein drażni.

Chwilę sobie ponarzekałem, możecie więc zapytać: "Skoro mu nie pasi to po kiego chuja o tym pisze?". Otóż wszystko, co napisałem powyżej to święta prawda, tylko należy zadać sobie pytanie, czy właśnie takiego efektu Niemcy nie chcieli osiągnąć? Postawili na prostotę utworów i zawartego w nich przekazu, jednocześnie dopracowując do perfekcji brzmienie, image, koncerty. Muszę przyznać, że o ile sama muzyka Rammsteina w zasadzie jakaś tam odkrywcza nie jest, to zespół jako całość, czyli muzyka+teledyski+image+show live, to już muzyczno-wizualna kreacja obok której nie można przejść obojętnie. Mogą wzbudzać zachwyt, obrzydzenie, zaciekawienie, mogą zawstydzać, ale nigdy nie pozostawią odbiorcy obojętnym. I o to chyba im właśnie chodzi....

Utwór "Engel" jest jednym z największych przebojów grupy Rammstein i jednocześnie idealnym przykładem ich podejścia do kompozycji. Chwytliwy mocny riff, prosty tekst, melodyjny refren i sugestywny teledysk. Tak jak napisałem na wstępie, w ich muzyce króluje powtarzalność i schemat. Jednak skoro to się chłopakom sprzedaje to po co to zmieniać ? :)

p.s. Jest to moje pierwsze tłumaczenie z języka niemieckiego, który znam "tak se", więc liczę na wyrozumiałość.

TEKST W ORYGINALE

Anioły

Kto był dobry podczas ziemskiego bytowania,
Po śmierci stanie się aniołem.
Spójrz więc na niebo i zadaj sobie pytanie,
Dlaczego nie możesz ich zobaczyć.

Kiedy chmury pójdą spać,
Można nas zobaczyć na niebie.
Boimy się i jesteśmy samotne,
Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.

Żyją za słońcem,
Nieskończenie daleko od nas.
Muszą się bardzo mocno trzymać gwiazd,
Tak, aby nie pospadać z nieba.

Kiedy chmury pójdą spać,
Można nas zobaczyć na niebie.
Boimy się i jesteśmy samotne,
Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.

Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.



środa, 31 października 2012

Type o Negative - Black no 1 - o dziewczynce, która chiała wszystkich przestraszyć

Niezbyt długo zajęło mi zdecydowanie o jakim utworze najlepiej napisać z okazji obcego nam kulturowo, okultystycznego pseudoświęta Halloween :) Pierwszy kawałek jaki mi do głowy przyszedł byłod razu strzałem w dychę. "Black no. 1" grupy Type - o - Negative pasuje idealnie.


Numer pochodzi z najsłynniejszej płyty T-o-N "Bloody Kisses" i jest największym hitem zespołu. Każdy bywalec gdańskiego Burdla, wtorków w Kwadracie, czy Temple of Goths na Fortach na 100% zna ten numer i potrafi zaśpiewać hipnotyzujący refren " Black Black Black Black number one"... Prześmiewcza historia "mhhhocznej" dziewczyny-pozerki jest dla mnie jakby z życia wzięta. Kto, ze starych (albo młodych) metali, czy gothów nie miał w swojej grupie znajomych laski, która zawsze musiała być najmroczniejsza, "najgotycka", "najmetalowa", "naj-pod-prąd" i mieć najczarniejsze długie włosy w paczce, a która jednocześnie nie była w tym wszystkim płytka i powierzchowna ? :)


Na temat samej kapeli i śp. Petera Steele pisałem już wcześniej, więc nie ma co tracić literek na ten temat. Co do samego utworu i tłumaczenia wyjaśnię tylko, że goździkowe papierosy istnieją naprawdę, a Lilly Munster (na zdjęciu powyżej) jest to wampirzyca z amerykańskiego serialu z lat 60. XX wieku...

p.s. Zwrócono mi uwagę, że zwrot "your roots are showing" oznacza pojawianie się odrostów. Ciekawy idiom...


Czerń numer jeden

Szukając kłopotów trafiłem na nią.

Jest zakochana w sobie samej, lubi ciemność
Na jej mlecznobiałej szyi jawi się znamię diabła.

Wigilia Wszystkich Świętych, księżyc w pełni
Czy zapyta „cukierek albo psikus”?
Jestem pewien, że tak.

Ma o północy randkę z Nosferatu
Kochanie, Lilly Munster ci nie podskoczy.

Kiedy powiedziałem jej, że jest zła – tylko się zaśmiała
Rzuciła na mnie swój urok, swoją sukowatą moc.

Chcesz iść na miasto, bo pada i wieje.
Nie możesz wyjść, bo widać ci odrosty.
Zafarbuj je na czarno – zafarbuj ja czarno.

Czerń czerń czerń nr. 1
Czerń czerń czerń nr. 1

Buciki z wilczej skóry i goździkowe papierosy
Erotyczny pogrzeb na który się przebrała
Jej perfumy pachną jak spalone liście
Halloween jest każdego dnia

Czerń czerń czerń nr. 1
Farbuje je na czarno

Kochać ciebie było jak kochać śmierć
Kochać ciebie było jak kochać śmierć
Kochać ciebie było jak kochać śmierć
Kochać ciebie było jak kochać śmierć

Sacre bleu !

Kochać ciebie było jak kochać śmierć - było jak kochać się z trupem.





poniedziałek, 24 września 2012

Samael - Slavocracy - Niewolokracja.

Szwajcaria jest znana co najmniej z kilku rzeczy. Z czekolady, zegarków i banków. Ale muzycznie? Większość czytelników zapewne wykrzyknie : "Toć DJ Bobo jest synem ziemi szwajcarskiej!" i będzie to stwierdzenie jak najbardziej poprawne. Mi jednak na myśl przychodzi zespół Samael. Pamiętam, że pacholęciem będąc, usłyszawszy piosenkę rzeczonego zespołu, zatytułowaną "Into The Pentagram" uznałem Samaela za muzykę nie do słuchania i tak mi zostało co najmniej przez lat kilkanaście.


Po kilkunastu latach odkryłem jednak, że pierwsze wrażenie bywa często mylne, a Samael, łączący black metal z muzyką symfoniczną, industrialną i cholera wie z czym jeszcze, jest zespołem grającym muzykę jak najbardziej melodyjną i ciekawą. Niecały miesiąc temu dane mi było przeżyć koncert Samaela na żywo, podczas festiwalu Brutal Assault 2012 i muszę przyznać, że czachę mi poczochrał ten występ konkretnie.


Moje drugie podejście do Samaela rozpocząłem właśnie od utworu "Slavocracy", z nagranej w roku 2007 płyty "Solar Soul". Moją uwagę zwrócił przede wszystkim rewelacyjny i bardzo sugestywny teledysk. Zaskoczył mnie też zaangażowany politycznie, wręcz lewicowo zabarwiony tekst utworu, co u black metalowców zwykłych śpiewać o pentagramach jest co najmniej zaskakujące.


Niewolokracja

Dlaczego tak często nikt nie kwestionuje prymatu jednostki nad innymi?
Czy ludziom brak samoświadomości, żeby stali się prawdziwi?
Czyż nie mamy wszyscy w sobie tego, co czyni nas godnymi miana człowieka?

Tak bym chciał wziąć cię za rękę,
Przeprowadzić przez mgłę
Dać ci dostęp do samego siebie

Pomiędzy cezarem a nędzarzem jest wiele innych dróg
Życie jest pełne różnorodności, takie tez powinno byc społeczeństwo
Nadzieja jest darmowym paliwem, a strach wzmaga potrzebę bezpieczeństwa
Więc dlaczego używa się ich jak narzędzi?

Śpisz z otwartymi oczami, podczas gdy ktoś inny zarządza,
Prowadzi tam gdzie zdecyduje

Tak bym chciał wziąć cię za rękę,
Przeprowadzić przez mgłę
Dać ci dostęp do samego siebie





niedziela, 16 września 2012

Kyuss - Demon Cleaner

Ok, czas wrócić do podstawowej treści bloga, czyli liryki i muzyki :)

Zespół Kyuss powstał w roku 1987 w Kalifornii i stał się jednym z najsłynniejszych przedstawicieli stoner rocka, tudzież jego kalifornijskiej odmiany, znanej jako desert rock. Zespół istniał do roku 1995 i zostawił po sobie 4 albumy. Utwór "Demon Cleaner" pochodzi z trzeciej płyty zespołu - "Welcome to Sky Valley".

TEKST ORYGINALNY

Sprzątacz Demonów

Mam w sobie demony
Muszę je wszystkie wymieść
Czuję gniew demonów
Muszę je z siebie zmyć
Yeah
Od wewnątrz zobaczysz mnie lepiej
Pajęczyny po drodze
Magiczny sprzątacz
Oświeci mnie swym uśmiechem

Jestem sprzątaczem demonów, ratuję sytuację
Łapię te nieistotne, te ważne pozostają

Jest jedno, co powinieneś wiedzieć
Szarlatani z przedstawienia
Spróbują nabrać cię na normalne leczenie
Nie słuchaj tego co mówią
Ucisz ich, niech odejdą
Jestem sprzątaczem demonów
Ratuję szaleńców
Krwawię wolnością
Stoję tu nago mówiąc, że
Jestem jedynym wyjściem


sobota, 15 września 2012

Hipster ze Słupska

Poznałem wczoraj hipstera ze Słupska. Biedak przyjeżdża imprezować do Trójmiasta, bo jak wyznał boi się, że w jedynej knajpie w Słupsku która jest w miarę fajna dostanie wpierdol.

Smutne, ale przynajmniej dowiedziałem się, że w Słupsku w fajnej knajpie biją hipsterów. Jednak są jeszcze dobrzy ludzie w tym kraju ;)

Poniżej stosowna oprawa graficzna, prezentująca rozmowę hipsterów, psioczących na obsadę Ołpenera.

niedziela, 17 czerwca 2012

Linkin Park - Breaking the habit

Przyznam, że nie jestem i nigdy nie byłem fanem Linkin Park. Cała fala nu metalu i rapcore, która  przetoczyła się na przełomie XX i XXI wieku przez świat pozostaje dla mnie obca i niezrozumiała, podobnie jak popularny ostatnio post metal. Od każdej reguły są jednak wyjątki i czasem zdarza się numer, który wpadnie mi w ucho. Jednym z takich utworów jest "Breaking the Habit", pochodzący z wydanej w 2003 roku drugiej płyty amerykańskiej formacji Linkin Park, zatytułowanej Meteora. 

Polecam też zajebisty teledysk :)




Zrywając z nałogiem

Wspomnienia niszczą jak otwarte rany
Znów zbieram się z rozsypki
Wszyscy zakładacie,
Że jestem bezpieczny w swoim pokoju
Chyba, że spróbuję zacząć od nowa
Nie chce być tym, który zawsze walczy
Ponieważ zdaję sobie sprawę, że jestem zagubiony

Nie wiem, za co warto walczyć
Nie wiem, dlaczego muszę krzyczeć
Nie wiem, czemu jestem podżegaczem
I mówię nie to, co mam na myśli
Nie wiem jak się takim stałem
Wiem, że nie jest dobrze
Więc zrywam z nałogiem
Dziś zrywam z nałogiem

Chwytam swoje lekarstwo
Zamykam szczelnie drzwi
Próbuję złapać oddech
Cierpię jak nigdy przedtem
Znów nie mam żadnych innych opcji
Nie chce być tym, który zawsze walczy
Ponieważ zdaję sobie sprawę, że jestem zagubiony

Wymaluję to na ścianach
Ponieważ to mój błąd
Nigdy więcej nie będę walczył
Tak to się kończy

Nie wiem, za co warto walczyć
Nie wiem, dlaczego muszę krzyczeć
Ale teraz mam trochę jasności,
Żeby pokazać ci, o co mi chodzi
Nie wiem jak się takim stałem
Nigdy nie będzie ze mną dobrze
Zrywam z nałogiem
Dziś zrywam z nałogiem







wtorek, 12 czerwca 2012

Winyl = prawdziwa muzyka

Tym razem z zupełnie innej beczki. chciałem napisać parę słów o urządzeniu, które zapewnia najwierniejszą i najbardziej naturalną reprodukcję dźwięku. Nie, nie jest to Ipod, nie jest to odtwarzacz cd, nie jest to wypasiona karta dźwiękowa... Jest to gramofon. Często jak przedstawiam tą opinię w tzw. "towarzystwie" spotykam się z niezrozumieniem, śmiechem itp. "Jak to ? Starodawne skrzeczące pudełko z talerzem ma brzmieć lepiej niż mój nowy wypasiony telefon z androidem, podłączony pod głośniki od kompa (tudzież Ipod, miniwieża itp)??". Otóż tak ! Oczywiście muszą ku temu spełnione być pewne warunki, musimy posiadać dobry gramofon z dobrą igłą, porządny wzmacniacz z układem przedwzmacniacza gramofonowego  (zwykła miniwieża się nie nada), przydadzą się też dobre kolumny podłogowe. Oczywiście najlepszy nawet sprzęt jest nic nie wart, jeśli nie posiadamy dobrej jakości płyt.

Zakładając, że skompletujemy sprzęt i nabędziemy trochę płyt, oraz duperelek typu płyny czyszczące, szczoteczki do płyt, szczoteczki do igieł itp, możemy delektować się dźwiękiem jakiego nie uzyskamy z żadnego cyfrowego urządzenia. Jeśli jesteś osobą słuchającą muzyki świadomie, po usłyszeniu jak gra winyl będziesz zakochany w jego brzmieniu. Cała magia polega na tym, że ludzie są istotami analogowymi, a nie cyfrowymi, co oznacza, że odbieramy dźwięk jako falę stymulującą nasze błony bębenkowe i kosteczki słuchowe, a nie jako ciąg zer i jedynek dekodowanych przez nasz mózg. Płyta winylowa i gramofon działają na podobnej zasadzie, diamentowa igła odczytuje nierówności w rowku, drgania powstałe w ten sposób przenoszone są na wkładkę magnetyczną, z której sygnał płynie już bezpośrednio do wzmacniacza.

Z nabyciem płyt w zasadzie nie ma problemu, nowości są dostępne w sklepach typu Empik, czy MediaMarkt, czy w sklepach internetowych. Używane płyty najfajniej kupuje się na jarmarkach, są też specjalistyczne komisy, takie jak Muzyczna Piwnica w Gdańsku , czy rewelacyjny Muzant w Warszawie 

O tym jak dobrać sprzęt, jak go ustawić i w jaki sposób dbać o płyty można by napisać parę książek. Ja ze swojej strony polecam rewelacyjne forum http://winyl.net , gdzie można szybko uzyskać fachową poradę.

W tym miejscu należy się jednak parę uwag: 

- Zabawa w winyle nie jest tania. Jeśli chcemy osiągnąć dobrą jakość dźwięku, a nie posiadamy już dobrego amplitunera i kolumn to kompletowanie zestawu zapewniającego satysfakcjonującą jakość dźwięku może trochę kosztować.
- Należy unikać jak ognia gramofonów stojących w supermarketach w cenach 100-200zł. Jedyne co można zrobić takim dźwiękiem to zepsuć sobie słuch i zniszczyć płyty.
- Większość zagranicznych nowości ma obecnie swoje edycje analogowe. Gorsza sytuacja jest z polskimi wydawnictwami, jednak sytuacja ulega powoli poprawie.

Na zakończenie przytoczę cytat z wywiadu z Johnem "Rottenem"  Lydonem, który ukazał się w ostatnim numerze "Polityki": "(...) dobrze wydany winyl to największy dar, jaki artysta może dać swoim fanom ! Muzykę w takiej formie odbierasz na wielu płaszczyznach. Chodzi nie tylko o brzmienie, również o fakturę płyty, okładkę, treści na niej zapisane. Obcowanie z tym wszystkim jest jak japońska ceremonia picia herbaty. Za każdym razem, gdy kupuję winyl, czuję, jakbym posiadł klucz do zagadki wszechświata.".

poniedziałek, 4 czerwca 2012

2WO - Voyeurs - Zapomniane, acz frapujące brakujące ogniwo pomiędzy Judas Priest a Nine Inch Nails...

Aż dziwne, że o projekcie 2wo dowiedziałem się dopiero niedawno. Zupełnie przypadkiem wczytałem się w relację z koncertu Rippera Owensa - byłego wokalisty Judas Priest,gdzie znalazłem cytat następujący: "Krocząc dalej ścieżką eksperymentu, Halford założył z Trentem Reznorem z Nine Inch Nails krótkotrwałe 2wo - panowie wspólnymi siłami zarejestrowali płytkę pod tytułem "Voyeurs", która okazała się komercyjną klapą". Od razu pomyślałem: " Ja pierdziu ! Halford i Reznor ??!!!". Koncepcja połączenia najbardziej true z true metalu z nowoczesnym rockiem industrialnym wydała mi się ryzykowna, co najmniej jak pomysł Metallicy, która nagrała płytę z Lue Reedem. Postanowiłem jednak zaryzykować i zapoznałem się z twórczością 2wo.

Projekt istniał krótko, bodajże w latach 1998-2000, a poza wokalistą Robem Halfordem palce w nim maczał m.in. gitarzysta Marilyn Manson - John 5, wspomniany wcześniej Trent Reznor, oraz producent Skinny Puppy Dave Oglivie. Pomysł był ryzykowny, Rob Halford jako ikona nabitego ćwiekami heavy metalu nie przemawiał raczej do młodego pokolenia słuchaczy, starsi fani Judas Priest z kolei nie mogli przeboleć tego, że na zespołowych zdjęciach 2wo Halford nie musiał pozować już na "metal gods", tylko wyglądał jak normalny podstarzały gej. Nie do przełknięcia była zapewne także nowoczesna stylistyka, brak solówek, oraz wysokich partii wokalnych. Tak, tak, to nie pomyłka na płycie "Voyeurs" Rob Halford nie pieje. Śpiewa po prostu tak normalnie. Samo brzmienie płyty jest dokładnie takie, jak moglibyśmy się spodziewać po produkcji Trenta Reznora. Słychać gdzieś w tle NIN, aczkolwiek jest surowiej i oszczędniej.

Płyta wciąga i podoba mi się bardzo, tym bardziej, że jestem fanem zarówno JP jak i NIN. Szkoda, że takich jak ja było zbyt mało, żeby projekt okazał się sukcesem komercyjnym ... Zapraszam do zapoznania się z moją interpretacją tekstu utworu Water's Leaking, oraz wysłuchania w skupieniu utworu, a potem może całej płyty ....


Woda Cieknie

Woda cieknie
Strumieniem z góry
Cały drżę
Krocząc wśród powodzi

Woda cieknie
Spływa
W moich łzach
Tonę
W swoich lękach
Trzymam głowę w górze
Nie chcę wpaść
Chodzę po wodzie
Będę pływał, inaczej utonę

Tam w dole, gdzie mgliście
Tak jak nigdy dotąd
Tonę