Facebook

środa, 23 stycznia 2013

Slayer - Seasons In The Abyss

Ze Slayerem jest jak z jazzem, albo go kochasz albo nie trawisz. Nie ma nic pomiędzy. A wszystko dlatego, że Slayer nie idzie na kompromisy. Ani muzyczne ani liryczne. W przeciwieństwie do pozostałych trzech zespołów zaliczanych do "Big Four" amerykańskiego thrash metalu, czyli grup Anthrax, Megadeth, a ZWŁASZCZA Metallica, Slayer zawsze pozostawał wierny wypracowanemu stylowi i chyba właśnie dlatego zyskał szacunek fanów i osiągnął status kapeli zupełnie kultowej.



Żeby przekonać się o tym jak oddani są fani Slayera wystarczy wyszukać w google hasełko "Slayer memes", żeby przekonać się ile powstało internetowych memów na tematy Slayeropochodne, albo poczytać fora fanów metalu i policzyć ilość wpisów o treści "Slayer KURWAAA !!!!". Ja osobiście mogę doświadczyć wielkości Slayera bezpośrednio w mojej portowej dzielnicy w Gdańsku, gdzie znajduje się bodajże największe na świecie murale z napisem Slayer. Jak widać na zdjęciu poniżej widoczne nawet z satelity.



Numer "Seasons in the Abyss", pochodzi z wydanej w 1990 roku płyty pod tym samym tytułem, możecie mi wierzyć, że jest to chyba najbardziej melodyjny i komercyjny utwór jaki nagrali Tom Araya, Jeff Hannemann, Kerry King i Dave Lombardo.



Aha, zapomniałem dodać, że Slayer to skrót od "Satan Laughs As You Eternally Rot"...



TEKST ORYGINALNY

Czasy w otchłani

Ostrze żyletki
Tworzy zarys śmierci
Nacięcia w mojej głowie
Antycypacja, stymulacja
Żeby zabić ekscytację

Zamknij oczy
Spójrz w głąb swojej duszy
Wyjdź z samego siebie
Niech twój umysł się uwolni
Zmrożone oczy patrzą w głąb twojej jaźni,
A ty umierasz

Zamknij oczy
Zapomnij swoje imię
Wyjdź z samego siebie
Niech twoje myśli wyciekną
Podczas gdy będziesz tracił rozum

Wrodzone nasienie
Patrzeć jak krwawisz
Przymusowa fizyczna potrzeba
Zbezczeszczony, wypatroszony
Uwieczniony czas

Zamknij oczy (...)

Bezwładne mięso
Krwawy loch
Dekoracyjna plama krwi rozświetla go
Egzekucja, sadystyczny rytuał
Szalone interwały szczątków umysłu

Zamknij oczy (...)




środa, 16 stycznia 2013

Porcupine Tree - Wake as Gun

Są rzeczy w muzyce, których nie pojmuję. Nie dlatego, że ich "nie rozumiem", raczej dlatego, że uciekają pewnej logice którą sobie narzuciłem. Może jest to kwestia gustu, może ignoranctwa, a może tego, że "najbardziej podobają się rzeczy, które już się gdzieś słyszało". Nie ważne. W każdym razie fakt jest taki, że nie przepadam za rockiem i metalem progresywnym. Męczy mnie. O ile Pink Floyd jeszcze mi wchodzi, to reszta jakoś nie. W tym Porcupine Tree. Nie wchodzi mi zupełnie. Postanowiłem jednak, za namową przyjaciela, któremu niniejszy post dedykuję, pochylić się nad jednym z utworów tej kapeli. W końcu nie mogę się zamykać w swoim ciasnym kurwidołku pełnym mrocznej ciężkiej muzyki i nisko nastrojonych powolnych riffów:).

Jako, że moja znajomość twórczości i historii Porcupine Tree jest znikoma posilę się linkiem do wikipedii, każdy chętny może sobie poczytać. Wspomnę tylko, że Porcupine Tree to jeden z projektów hiperaktywnego i megaproduktywnego wulkanu kreatywnej energii kompozytorskiej, jakim jest Steve Wilson. Szczerze muszę przyznać, że facet zrobił na mnie wrażenie chociażby samą ilością projektów muzycznych w jakich uczestniczył, czy mnogością instrumentów na jakich potrafi zagrać.

Utwór "Wake As Gun" jest spokojną, NIECO gotycką balladką, pochodzącą z albumu "Insignificance", zawierającego dema zespołu z lat 1995-96 i wydanego jako dodatek do płyty "Significance". Sam tekst spodobał mi się bardziej niż muzyka. W moim rozumieniu utwór traktuje o tym, że każdy człowiek ma wiele twarzy, wiele aspektów osobowości, a jednocześnie nie do końca ma wpływ na to, kim się staje.

TEKST ORYGINALNY

Budząc się jako pistolet

Człowiek budzi się jako zwierzę,
Halucynuje ogień
Człowiek budzi się jako duch,
Bezkrwawy, lecz zainspirowany

Człowiek budzi się jako muzyka,
Uwalniając spokój
Człowiek budzi się jako dziecko,
Budując most pełen wdzięku

Och, pilnujesz ciszy
A ja po prostu chcę spać

Człowiek budzi się jako pistolet
I nie rozumie dowcipu


piątek, 11 stycznia 2013

The Mission - Wasteland

O zespole The Mission wspomniałem już przy okazji postu na temat utworu "Giving Ground", wykonywanego przez The Sisterhood. Wystarczy przypomnieć, że The Mission (znane w USA jako The Mission UK) powstało w roku 1986, po tym, jak basista Craig Adams i śpiewający gitarzysta Wayne Hussey odeszli z The Sisters Of Mercy. The Mission w swojej stylistyce nawiązuje do gotyckiej poetyki poprzedniego zespołu swoich założycieli, jednak jednocześnie jest zespołem położonym bliżej popu i mainstreamowego rocka w stylu U2.


Przyznam, że nigdy do końca nie przekonałem się do The Mission. Jako zagorzałemu fanowi The Sisters of Mercy trudno mi znieść pretensjonalne i ociekające seksem teksty Wayne'a Hussey'a, który najbardziej lubi śpiewać o bolesnych pocałunkach, zakazanych owocach, związywaniu, biczowaniu i świętokradztwach. Oczywiście nie zawsze jest aż tak źle, jednak czasem aż uszy więdną. Na szczęście muzycznie jest o wiele lepiej, szczególnie dwa pierwsze albumy grupy, czyli "God's Own Medicine" i "Children" są całkiem niezłe.


Zaprezentowany poniżej utwór "Wasteland" otwiera debiutancki album grupy i jednocześnie jest najlepszym utworem na płycie. Nawet tekst jest niezły, mimo, że znalazło się w nim nawiązanie do S/M :)

TEKST W ORYGINALE

Wasteland

Nadal wierzę w Boga,
Jednak Bóg już nie wierzy we mnie

Mam kryształowo czysty widok z okna
Widzę, co nadejdzie w przyszłości
Żyję dla bólu i ukłucia rozkoszy
Żyję dla miecza, stali, pistoletu
Mogę powalać ściany, szturmować barykady
Pobiec tam, gdzie gnieżdżą się przestraszeni
Pożądanie czai się, ponad dobrem i złem
A więc zatańcz na grobach, tam gdzie upadają święci

Ponad tą ziemią
Ponad tą pustynią
Ponad tą ziemią
Ponad tą pustynią

Możesz dotknąć, ale proszę nie podchodź zbyt blisko
Jesteś niewinna, czysta i bezwstydna
Twój duch pragnie, twoje ciało jest wspaniałe
Dręczysz i torturujesz z bolesną rozkoszą

Piekło i niebo, dobrze je znam
Ale nie zdecydowałem jeszcze które wolę
Czuję się martwy, ponieważ krzyczę głośno
A nikt nie słyszy mojego głosu
Chodząc na linie nie spoglądam w dół
Wyprostowany, ponad wami wszystkimi
Wierny wiatr dmie w tej krainie
Wykrzykuje moje imię, zwiastuje mój upadek.




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Marilyn Manson - Irresponsible Hate Anthem

Brian Warner, występujący pod pseudonimem Marilyn Manson jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych artystów przełomu XX i XXI wieku. Wokalista, kompozytor, malarz, multiinstrumentalista. Człowiek o wielu twarzach, równie często zmieniający swój wizerunek sceniczny, jak brzmienie i nastrój wykonywanej muzyki. Karierę muzyczną rozpoczął w roku 1989 jako wokalista grupy Marilyn Manson & the Spooky Kids, poźniej przemianowanej po prostu na Marilyn Manson.



Nazwa zespołu i jednocześnie pseudonim sceniczny Briana Warnera pochodzi z połączenia dwóch symboli, pięknej Marilyn Monroe, oraz przywódcy zbrodniczej sekty, Charliego Mansona. Obie te ikony amerykańskiej popkultury zdają się zupełnie sobie przeciwne, jednak wspólnym mianownikiem, jest mrok, który zawładnął ich życiem. Marilyn przed śmiercią była uzależniona od barbituranów i alkoholu, popadała w depresje. Charles Manson, osoba ponoć o nieprzeciętnej inteligencji, człowiek utalentowany muzycznie, skończył skazany na dożywocie za podżeganie do morderstw.

Wizerunek Marilyn Manson został wykreowany tak, żeby szokować, teksty i teledyski, były intencjonalnie obrazoburcze i kontrowersyjne, zespół odsądzany był od czci i wiary, koncertom towarzyszyły pikiety i protesty. Wszystko to jednak tylko przysporzyło zespołowi i jego liderowi rozgłosu.

Muzykę Marilyn Manson ciężko sklasyfikować, ponieważ zmienia się ona wraz z każdym kolejnym albumem grupy. W wikipedii przy artykule o grupie znajdujemy następujące gatunki muzyczne: metal alternatywny, rock alternatywny, industrial metal, rock industrialny, glam metal, hard rock, gothic metal, rock gotycki. Niezależnie od albumu możemy być jednak pewni świetnie skomponowanych utworów, mocnych i odważnych tekstów, oraz niesamowitego wokalu.

Przetłumaczony poniżej utwór "Irresponsible Hate Anthem" pochodzi z najsłynniejszego albumu grupy - "Antichrist Superstar", wydanego w 1996. Za brzmienie albumu odpowiedzialny był lider Nine Inch Nails, Trent Reznor.

TEKST W ORYGINALE

Znaczenie słowa "Izm"

Nieodpowiedzialny hymn na cześć nienawiści

Jestem tak bardzo amerykański, że sprzedałbym ci nawet samobójstwo
Jestem totalitarny, mam aborcje w oczach
Nienawidzę nienawidzących, zgwałciłbym gwałciciela
Jestem zwierzęciem, które nigdy nie będzie sobą
Pierdolić to!

Hej, ofiaro, może mam ci znowu podbić oczy ?
Hej, ofiaro,
To ty podałeś mi kij do ręki
Jestem izmem, moja nienawiść to pryzmat
Po prostu zabijmy wszystkich i pozwólmy twojemu bogu zrobić z tym porządek
Pierdolić to!

Każdy jest czyimś czarnuchem
Wiem, że ja nim jestem, tak samo jak ty
Nie mam wystarczająco dużo środkowych palców
Nie muszę wybierać stron
Lepiej, lepiej, lepiej, lepiej tego nie mówić
Lepiej, lepiej, lepiej, lepiej się nie wygadać
Nienawidzę nienawidzących, zgwałciłbym gwałciciela
Jestem idiotą, który nigdy nie będzie sobą
Pierdolić to!




czwartek, 3 stycznia 2013

Down - Where I'm Going

O grupie Down już na Darciu Mordy było, jednak dziś nadarzyła się świetna okazja, żeby napisać ponownie. Ogłoszono mianowicie, że Down będzię jedną z gwiazd czerwcowego Metalfestu w Jaworznie. Czas najwyższy, Phil Anselmo z ekipą byli ostatni raz w Polsce w 2009 roku, kiedy to dali jeden rewelacyjny koncert w Krakowie.



Pochodzący z płyty Down II: A Bustle in Your Hedgerow utwór "Where I'm Going" nie należy do kanonu najbardziej znanych utworów Downa. Jest to spokojna ballada, mocno zalatująca bluesem z południa USA. Tekst traktuje o rozpadającym się związku. Phil oznajmia ukochanej, że to koniec, ponieważ on nie ma zamiaru zbaczać z drogi jaką wybrał. I bardzo dobrze, bo dzięki temu ma czas na zajmowanie się muzyką. A może ten tekst nie jest o nim? Tak czy inaczej, poniżej zamieszczam zdjęcie słynnego mordercy - Charlie Mansona. Po co? Przeczytajcie tekst, żeby się dowiedzieć...



TEKST W ORYGINALE

Tam, gdzie idę

No, nie martw się już
Pozostaw tę część siebie w przeszłości
Oddaję Ci twoją osobę z powrotem

A więc, czy powinnaś wprowadzić zmianę?
A może mogłabyś naprawić popełnione błędy?
Ponieważ ja nie zmienię wybranej drogi

A więc, czy jesteś na mnie zła ?
Co mógłbym poprawić, kochanie?
Masz większość wszystkiego dla siebie

Nienawistne zasłużenie
Oczy Charliego Mansona
Patrzą na mnie, poprzez ciebie

A więc powinienem zachowywać się, jak na mój wiek przystało ?
A może ja po prostu tu nie przynależę ?
Ponieważ ja nie zmienię wybranej drogi
Tego gdzie idę…


TEKST ORYGINALNY


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Iron Maiden - Phantom Of The Opera. O tym, że Iron Maiden, skończyło się na "Iron Maiden" .

Zacznę od odważnej tezy (pewnie zaraz paru true metali wyda na mnie wyrok): Iron Maiden skończyło się na płycie Iron Maiden(no może w porywach do Killers:)). Już widzę święte oburzenie fanów Bruce'a Dickinsona...

Oczywiście teza ta jest postawiona trochę na wyrost, podobnie jak hasełko "Metallica skończyła się na Kill'em All", jednak jak zaraz postaram się udowodnić, da się ją obronić.
Iron Maiden powstało w okresie, kiedy w Wielkiej Brytanii, a potem na całym świecie miejsce miała eksplozja punk-rocka i tak, jak napisałem w ostatnim poście o Black Sabbath muzyka metalowa przeszła do odwrotu. Założyciel Iron Maiden, basista Steve Harris nie mogąc się pogodzić z takim stanem rzeczy postanowił grać muzykę, która będzie heavy metalową odpowiedzią na punka. Może nawet nie do końca takie były założenia, jednak tak właśnie wyszło w praktyce. Po paru latach undergroundowego grania debiutancki album zatytułowany po prosu Iron Maiden, został wydany w 1980 roku.

Dla mnie osobiście jest to najlepszy album grupy, zawiera w sobie ogromną dawkę energii charakterystycznej dla muzyki punkowej, mocne teksty wyśpiewane są iście opętańczy sposób przez Paula Di'Anno, solówki są zagrane lekko, niejako spontanicznie i bez zadęcia charakterystycznego dla późniejszych albumów. Nagrania brzmią naturalnie, jakby zespół stał obok i występował na żywo. Utwory takie, jak otwierający płytę "Prowler" (ach, ta sprzęgająca gitara na samym początku...),"Running Free", czy "Charlotte The Harlot" są nieskomplikowane, a jednocześnie pełne młodzieńczej energii i entuzjazmu. Na płycie nie brakuje też bardziej skomplikowanych kompozycji takich jak "Remember Tomorrow", czy "Phantom Of The Opera", jednak nie są one w denerwujący sposób hymnowo-patetyczne, jak późniejsze dokonania grupy.

Myślę, że głównym bodźcem, który powoduje, że pierwsze dwie płyty Iron Maiden podobają mi się najbardziej jest wokalista Paul Di'Anno, który wywodził się z nurtu punkowego. Di'Anno był wokalistą o dobrej technice i dużej skali głosu, jednak unikał operowości, śpiewając bardziej gardłowo i szorstko. Jego styl wywarł duży wpływ na takich wokalistów jak James Hetfield (Metallica), Tom Araya (Slayer), czy Phil Anselmo (Down/Pantera). Ostatecznie Paul Di'Anno został wyrzucony z zespołu po nagraniu albumów "Iron Maiden" i "Killers", głownie ze względu na zbyt rozrywkowy styl życia, oraz nadużywanie alkoholu i narkotyków. Jego następca, Bruce Dickinson śpiewa już zupełnie inaczej, prawie nieustannie katując wysokie rejestry. Zmienił się wokalista, zmieniła się muzyka i koncerty. Młodzieńcza spontaniczność przeistoczyła się w techniczną maestrię, kompozycje stały się bardziej skomplikowane, solówka goniła solówkę, Bruce powalał (i nadal powala) niemal operowym wokalem, jednak to właśnie po winyl z nagraniem pierwszej płyty sięgam najczęściej :)

Duch z Opery

Od tak dawna cię obserwuję, już nie uciekniesz z mojego uścisku.
Długo żyłeś w ukryciu, za tą fałszywą maską.
I ty to wiesz i ja to wiem, zbyt długo już nie pożyjesz.
Twoje spojrzenia i uczucia są tylko pozostałościami przeszłości.

Stoisz z boku sceny, czekając aż kurtyna opadnie.
Wiedząc, jaki siejesz postrach i jaką władzę masz nad nami.
Tak, ja wiem, że podrapiesz mnie, pokaleczysz, poszarpiesz.
Wiesz, że nie oprę się twojemu hipnotyzującemu zawodzeniu.

Utrzymuj dystans, odejdź, nie chwytaj tej przynęty.
Nie błąkaj się, nie gaśnij.
Uważaj jak stąpasz, on cię schwyta, cokolwiek by się nie działo.
Nie zbaczaj z w tej wąskiej ścieżki.

W swoich snach uciekam, chowam się, ty tam zawsze jesteś.
Jesteś Duchem z Opery, jesteś diabłem siejącym postrach.
uszkodziłeś mój umysł, moja dusza unosi się w powietrzu.
Prześladujesz mnie, kpisz ze mnie, torturujesz mnie w swojej norze.


niedziela, 30 grudnia 2012

White Lies - Farewell To The Fairground

Jakiś czas temu, kiedy słuchałem radiowej Trójki do uszu moich dźwięki miłe doszły. Coś jakbym The Cure słyszał, albo Joy Division. Fajne, zimne brzmienie, dosyć mroczny nastrój utworu, wyraźnie brytyjski akcent wokalisty, chwytliwy refren. Numer, który wpadł mi wtedy w ucho to "Farewell To The Fairground", młodej kapeli White Lies. Zdziwiłem się, że są jeszcze młode zespoły które fajnie grają, do tej pory wszystkie hipsterskie zawodzenia zwane indie lub alternative rockiem wrzucałem w wyobraźni do worka z napisem "chujowa muzyka" i spuszczałem w kiblu. Przez chwilę nawet myślałem, że gust mi się zaczyna zmieniać, jednak na szczęście okazało się, że White Lies to tylko wyjątek potwierdzający regułę :)


Utworowi "Farewell To The Fairground" towarzyszy bardzo sugestywny teledysk, nakręcony w zapomnianym przez świat, mroźnym, rosyjskim mieście Nikel. Krajobrazy są iście postapokaliptyczne, doskonale współgrają z melancholijnym klimatem utworu. Nikel wygląda jak wymarłe miasto duchów, jednak wideoklip pokazuje, że nawet w takim miejscu są ludzie, którzy potrafią odnaleźć swoje szczęście.



Pożegnanie z wesołym miasteczkiem

W naszych oczach nadal jest jasność
Zostawiamy to stare wesołe miasteczko za nami
Ten sen jest coraz mniej interesujący
Cyrk nigdy nie umiera
Ta sztuka na zawsze prześladuje to niebo Wiem, że nie możemy tu zostać

Pożegnanie z wesołym miasteczkiem
Karuzele już się nie kręcą
Żegnam to martwe miasto
Aż lód zacznie topnieć

To miejsce kiedyś lśniło
Widywałem je w moich pełnych nadziei snach
Teraz muszę stąd odejść
Idziemy w stronę gwiazd
Wszystko czego dotykamy staje się nasze
Ogrzewajmy się, dopóki trwa dzień

Pożegnanie z wesołym miasteczkiem
Karuzele już się nie kręcą
Żegnam to martwe miasto
Aż lód zacznie topnieć
Pójdziemy na południe, tylko trzymaj mnie za rękę
Czuję, jakbym zrzucał z siebie ubrania
I biegł ku zachodzącemu słońcu
I był zawsze z tobą

Biegnij
Biegnij cały czas
Nie ma to jak w domu
Nie ma to jak w domu




sobota, 29 grudnia 2012

Facebook DarcieMordyBlog

Dziś ruszyła Facebookowa strona Darcia Mordy. Zapraszam do polubienia :) https://www.facebook.com/DarcieMordyBlog

Black Sabbath - All Moving Parts (Stand Still)

O Black Sabbath już było, w przyszłości jeszcze więcej będzie. Trzeba mieć jakiś ulubiony zespół , nie ? :) Dziś postanowiłem się zabrać za utwór z jednej z najbardziej kontrowersyjnych płyt Sabbathów, czyli Technical Ecstasy. Siódmy album w historii Black Sabbath ukazał się w 1976 roku, w okresie, kiedy z jednej strony zespół miał niepodważalną pozycję lidera ciężkiego grania, z drugiej strony rozpoczynała się już era punk-rocka i pierwotny heavy metal stracił miano muzyki najbardziej zbuntowanej i bezkompromisowej.

Technical Ecstasy okazało się płytą, która odbiegała dosyć mocno od pierwszych 6 krążków zespołu, była bardziej progresywna, lżejsza, podczas miksu na pierwszy plan niejednokrotnie wysunięto klawisze. Krytycy krytykowali, fani do dziś dzień debatują na forach czy ta płyta ma sens czy nie, a dla mnie to po prostu kawałek dobrego grania, które może docenić nie tylko fan metalu.



All Moving Parts (Stand Still) jest tak dziwny jak pozostałe utwory na płycie.Wpadająca w ucho melodia i przejrzyste, jasne brzmienie instrumentów raczej nie przypomina mrocznych doomowych utworów z płyt "Paranoid",czy "Master of Reality". Tekst utworu także zaskakuje. W moim rozumieniu opowiada o przebojowym polityku, który wygrywa wybory, porywa naród, prowadzi wojny,a "po robocie" oddaje się perwersyjnym zabawom sado-maso, lubi przebrać się za panienkę, czy założyć sobie knebelek ("lubię dławiące zabawki - I like choking toys"). W końcu każdy musi jakoś odreagować stresy :).



Wszystkie ruchome części (stójcie w miejscu)

Wielkie poruszenie, nakręca cały naród
Ludzie mówią „wszystkie ruchome części stójcie w miejscu”
Od kiedy go wybrano, dostał zastrzyk adrenaliny
Posłuchaj jak mówi „wszystkie ruchome części powinny zabijać”
Jak bohater, rozruszał je wszystkie
Tak, on wygrał

Od kiedy przegłosowano jego propozycję
Budują pod powierzchnią oceanu
A on mówi „wszyscy ludzie powinni być wolni”
Co za kombinacja, pokój i radiacja
A on mówi „wszyscy ludzie powinni walczyć za mnie”
Dokładnie tak jak jego mamusi, ból sprawia mu przyjemność
Tak samo jak deszcz, czy to nie jest dziwne? Bardzo dziwne…

Lubię dławiące zabawki
Musisz się ze mną zobaczyć, zanim poznasz chłopców
Nauczyciel spalił szkołę,
Miał dosyć trzymania się zasad
Ludzie stają w miejscu i patrzą
„On jest bardziej dekadencki niż ja”
Tylko dla zabicia czasu
Dostaje kopa po zlizaniu wina

Ładne głupie panie
Same Cynthie i Sadie
Dzwonią do niego, on spisuje ich numery
Mówi, że jest kobietą
– powinienem zauważyć to wcześniej -
Mówi, że wyszła za mąż za klauna
Jak prawdziwa dama, spowoduje, że będziesz się zastanawiał całą noc
Nie dziś, A może jednak… 




środa, 7 listopada 2012

Rammstein - Engel - na drewnianym pieńku muzyka ciosana

Przyznać muszę, że specjalnym miłośnikiem niemieckiego zespołu Rammstein nie jestem. Powodów jest kilka, mój główny zarzut jest taki, że chłopaki z byłego NRD co wydadzą płytę, to jest ona prawie identyczna jak poprzednia. Te same wokale (czasem jakieś kobiece chórki dla odmiany), podobne riffy oparte zwykle na tych samych dźwiękach, konstrukcja utworów ciosana na drewnianym pieńku. W dodatku z większości ich utworów aż kapie germańska siła, buta i agresja. Wszystko to podane jest w mocno teatralnym i przerysowanym opakowaniu. Jednym słowem straszliwie mnie ten Rammstein drażni.

Chwilę sobie ponarzekałem, możecie więc zapytać: "Skoro mu nie pasi to po kiego chuja o tym pisze?". Otóż wszystko, co napisałem powyżej to święta prawda, tylko należy zadać sobie pytanie, czy właśnie takiego efektu Niemcy nie chcieli osiągnąć? Postawili na prostotę utworów i zawartego w nich przekazu, jednocześnie dopracowując do perfekcji brzmienie, image, koncerty. Muszę przyznać, że o ile sama muzyka Rammsteina w zasadzie jakaś tam odkrywcza nie jest, to zespół jako całość, czyli muzyka+teledyski+image+show live, to już muzyczno-wizualna kreacja obok której nie można przejść obojętnie. Mogą wzbudzać zachwyt, obrzydzenie, zaciekawienie, mogą zawstydzać, ale nigdy nie pozostawią odbiorcy obojętnym. I o to chyba im właśnie chodzi....

Utwór "Engel" jest jednym z największych przebojów grupy Rammstein i jednocześnie idealnym przykładem ich podejścia do kompozycji. Chwytliwy mocny riff, prosty tekst, melodyjny refren i sugestywny teledysk. Tak jak napisałem na wstępie, w ich muzyce króluje powtarzalność i schemat. Jednak skoro to się chłopakom sprzedaje to po co to zmieniać ? :)

p.s. Jest to moje pierwsze tłumaczenie z języka niemieckiego, który znam "tak se", więc liczę na wyrozumiałość.

TEKST W ORYGINALE

Anioły

Kto był dobry podczas ziemskiego bytowania,
Po śmierci stanie się aniołem.
Spójrz więc na niebo i zadaj sobie pytanie,
Dlaczego nie możesz ich zobaczyć.

Kiedy chmury pójdą spać,
Można nas zobaczyć na niebie.
Boimy się i jesteśmy samotne,
Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.

Żyją za słońcem,
Nieskończenie daleko od nas.
Muszą się bardzo mocno trzymać gwiazd,
Tak, aby nie pospadać z nieba.

Kiedy chmury pójdą spać,
Można nas zobaczyć na niebie.
Boimy się i jesteśmy samotne,
Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.

Bóg jeden wie, że nie chcę być aniołem.